Dave Hutchinson w Polsce – Archiwum FX

Przy okazji elektronicznego wydania Fenixa nr 3 – w porównaniu z wersją papierową wzbogaconego o piękne, postapokaliptyczne opowiadanie Dave’a Hutchinsona – zachęcamy do kontynuowania przygody z twórczością Dave’a.  Jest niezwykła, a że autor będzie gościem Polconu w Toruniu, to nawet, można powiedzieć, wypada.
„Kontynuowanie przygody” oznacza w tym wypadku powrót do przeszłości. Do Archiwum FX trafiły właśnie trzy opowiadania „Hutcha”, publikowane w Fenixie latach 1994-1995. Czyli wtedy, gdy nikt jeszcze o nim nie słyszał, a Fenix bywał jego jedynym rynkiem. Jedno z tych opowiadań zdarzyło się nam nawet opublikować na lat… 10/!/ PRZED jego publikacją w języku oryginału.

  • Wspomnienia (Fenix 8/1994)
    STARA, DOBRA EKSPLORACJA KOSMOSU. KLASYKA?
    W Hamburgu Siggy przeleciał wszystkie domy wzdłuż ulicy czerwonych latami i wybrał jeden z burdeli na chybił trafił. Wezwał Madame, wyciągnął swoją kartę kredytową i obwieścił: „Madame, chcę kupić ten burdel”. Ponieważ za jego kartę można było wyżywić pół miasta, właścicielka nie zastanawiała się długo. Wprowadziliśmy się więc do burdelu, co dało ten skutek, że przez następne dwa i pół tygodnia nie oglądałem światła dziennego.
  • Rejon Windsoru (Fenix 8/1994)
    RZECZYWISTOŚĆ? ACH, CZYMŻE JEST RZECZYWISTOŚĆ?
    Krajobrazy leżą jeden na drugim na podobieństwo stronic w książce i potrzeba jedynie odpowiedniej mapy, aby dany obraz stał się rzeczywisty
  • Sen o lokomotywie (Fenix 4/1995)
    CYBERPUNK W POSTACI NAJCZYSTSZEJ.
    Ballinger wzruszył ramionami i wepchnął mi pieniądze do kieszeni.
    – To tylko człowiek — mruknął — zrobiono ją w Chinach.
    – Pieprzę Chiny – odpowiedziałem i otworzyłem drzwi. Trzech spokojnych Schwarzennegerów zastąpiło mi drogę. To był błąd, że chciałem ich ominąć.
    Ocknąłem się na krześle.

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *