Rejon Windsoru

Historia ta ma szczególną wartość dla studentów kartografii. Arkusz 2000, zwany też „Arkuszem tysiąclecia”, zachował się jako jedyny spośród wydanych przez Grupę Badań Alternatywnych, założoną przez generała brygady H. Whitton-Whyte’ a w 1770.

 

BADANIA ALTERNATYWNE

Nie wiadomo, dlaczego generał brygady Whitton-Whyte rozpoczął swoje własne badania wysp brytyjskich, skoro przeprowadzał je już Dział Badań. Większość dziejów rodziny Whitton-Whyte okryta jest tajemnicą i niewiele zachowało się informacji o jej wczesnych dokonaniach. W „Wielkich rodzinach księstwa Staffordshire” (Angel i Pediment, 1887) jest o niej jedynie wzmianka w załączniku o zasługach rodów, dołączonym do wstępu dotyczącego Bracewellsów z Leek, a w dodatku do wydania z 1888 r. wspomina się o pogłoskach, mniej więcej sprzed stu lat, jakoby upadek rodziny Whitton-Whyte spowodowany był chorobami, które zmusiły ich do sprzedaży domu w Whetstones rodzinie Bracewell i przeprowadzki do Londynu.

W późniejszych wydaniach Bryceta dodatek ów już się nie pojawia. Jednak w „Cartographie Anglaises” Seichais’a (Spurrier 1901) wspomina się o generale Whitton-Whyte głównie z powodu jego ekscentrycznego systemu nadawania okręgom numerów, które najprawdopodobniej przyszły mu do głowy w dniu publikacji mapy. Niektóre z nich były nawet wielocyfrowe (47. w przypadku Birmingham), albo skrócone, zwane „Numerami Whyte’a”, nadane okręgom później w celu ułatwienia przy wciąganiu do spisu.

Szczegóły znane są jedynie z późniejszych etapów badań. Słyszy się też różne, często nieprawdziwe opowieści obfitujące w informacje, jakoby Whitton-Whyte wynajął człowieka, który z „teodolitem w małym palcu” przemierzał zachodnie wyspy Szkocji i Yorkshire Dales, raczej we wczesnym stadium badań, i był wspomagany przez całą armię ludzi ściągniętych z dawnych włości w Staffordshire.

Jest oczywiste, że takie przedsięwzięcie byłoby ponad siły jednego człowieka. Istnieją dowody w Kumbrii, Peeblesshire i Kencie, świadczące o tym, że generał najmował miejscowych gdzie popadło, starając się przy tym zachować jednocześnie kontrolę nad całością projektu. W wielu miejscach jednoczesne obserwacje stawały się powodem utarczek pomiędzy Działem Badań a Whitton-Whytem, który często prowadził badania tych samych terenów, robiąc własne mapy.

W swoim dziele „Twórcy map Wysp Brytyjskich” (Pitt i Sefton 1892) Grey przypomina pewne wydarzenie – kradzież szkiców roboczych z terenów Cornwall, należących do Działu Badań, zaznaczając, że ludzie Whitton-Whyte’a przebywali wówczas na tych samych terenach co pracownicy Działu Badań (chociaż brak na to konkretnych dowodów).

Porównanie dat publikacji, jak mówi Grey, świadczy o tym, że Arkusz 178 923 Badań Alternatywnych (północne Cornwall) został opracowany o połowę szybciej niż pozostałe. Grey jedynie prezentuje owe dane, pozostawiając decyzję czytelnikowi. Należy podkreślić, że — na szczęście dla mapy obszaru 2000 — do dziś nie zachowały się żadne informacje dotyczące daty wydania, dlatego też niemożliwością jest potwierdzenie autentyczności oświadczeń Grey’a. Badania Alternatywne trwały 120 lat.

W swojej pracy stypendialnej „Mapa i pamięć” (Zakopane i Michalska 1920) Walerian Mazowiecki całą winą za ostateczny upadek rodziny Whitton-Whyte obarcza Badania.

Wydrukowano tylko jeden pełny zestaw z Badań Alternatywnych, który był przechowywany w Sali Map miejskiej posiadłości Whitton-Whyte’a. Wszystkie kopie Arkusza 2000, pożyczonego podówczas panu S. J. Rolfowi z Muzeum Brytyjskiego spłonęły w pożarze domu w lipcu 1912, w związku z czym cała nasza późniejsza wiedza na temat zawartych w tym arkuszu informacji opiera się na notatkach i szkicach roboczych.

 

BADANIA

Podobnie jak w pozostałych mapach sporządzonych przez Grupę Badań Alternatywnych informacje zawarte w numerze 2000 oparte są na realnych danych. Przypuszcza się, że Whitton-Whyte, po wyznaczeniu linii początkowej przez generała Williama Roy’a w 1784, w miesiąc później osobiście sprawdził wyliczenia, określając je jako „dostatecznie dobre”. W następstwie tego teren ów, obejmujący obszary aż do zachodnich krańców Londynu, pokrył się z triangulacjami zawartymi na arkuszu siódmym Działu Badań. Nadal jednak w sferze domysłów pozostaje fakt, czy Whitton-Whyte rzeczywiście sprawdził pomiary linii początkowej wyznaczonej przez Roy’a.

 

SZKICE I DRUK

Istniało przekonanie wśród ówczesnych sprawozdawców, iż w końcu sierpnia 1820 do druku przygotowano 12 szkiców, podczas gdy oryginalne kopie arkusza siódmego Działu Badań były już w obiegu. Nie wiadomo jednak, czy którakolwiek z tych kopii dostała się w ręce grupy Whitton-Whyte’ a.

Wiadomo natomiast, że Henry Hoskyns, który podjął się sformatowania owych szkiców w celu przygotowania ich do druku, dokonał w tym samym miesiącu szczegółowej ich analizy i, jak twierdził jego uczeń. James Summers, wykrzyknął, iż detale topograficzne zawarte w szkicach były „wyjątkowo nieścisłe!” Owo stwierdzenie, jak również dalsze analizy doprowadziły Hoskynsa, który zajmował się praktycznie drukiem wszystkich arkuszy Grupy Badań Alternatywnych, do zerwania wszelkich kontaktów z Whitton-Whyte’m. Jego wzrok jednak coraz bardziej się pogarszał i stracił go całkowicie niedługo po zerwaniu umowy z generałem. Zmarł siedem lat później w przytułku dla obłąkanych Colney’a Hatcha w północnym Londynie. Podobno Whitton-Whyte po rezygnacji Hoskynsa zlikwidował wszystkie wprowadzone zmiany i osobiście dostarczył szkice drukarzowi, Mortimerowi Haethcoate, zobowiązując go, aby „nie zmienił ani jednej linijki”.

 

DZIEJE PUBLIKACJI

Generał brygady Whitton-Whyte nie dożył, niestety, publikacji Arkusza 2000. We wrześniu 1822, w trakcie podróży przez Dorset, nagle zachorował i dwa dni później zmarł w Pool w wieku osiemdziesięciu lat. Jednak właśnie witalność pozwoliła mu, pomimo trudności jakich nastręczało podróżowanie po Anglii i Szkocji w tych czasach, zbadać w ciągu swojego życia tak duże połacie kraju.

Żałoba nie spowodowała opóźnienia i praca nad Arkuszem 2000, nadzorowana przez syna Whitton-Whyte’ a, kapitana Johna, zakończyła się publikacją w formie pojedynczego arkusza, w Londynie piątego października 1822, mniej więcej dwa miesiące po ukazaniu się mapy tych samych terenów sporządzonej przez Dział Badań. Porównanie map wykazało, że obiekcje Hoskynsa co do dokładności opisu rejonu 2000 były mocno przesadzone, pomyłka bowiem ograniczała się do północnego Colnbrook, gdzie zaznaczona została wioska Stanhurst. Na mapie Działu Badań jej nie ma i na tych terenach rzeczywiście takowa nie istnieje.

Nie wiadomo, skąd się wzięła ta pomyłka, bo szkice robocze nic do tej sprawy nie wnoszą. Wiadomo natomiast, że pomimo zaawansowanego wieku generał osobiście przeprowadził kilka wypadów w teren, tak więc niemożliwością jest stwierdzić, czy pomyłka była dziełem jego, czy tez jednego z jego ludzi. Niemniej jednak wywołana tym dysputa pomiędzy Whitton-Whyte’m a Hoskynsem wydobyła powyższy błąd na światło dzienne.

 

1.

Mapa obszaru 2000 została skorygowana przez kapitana Johna Whitton-Whyte’a w latach 1830 i 1831 i jako taka opublikowana w 1833. Korektę wprowadzono w celu uaktualnienia mapy z wydrukowaną przez Jamesa Gardnera w latach 1824 i 1840 mapą obszaru siódmego Działu Badań oraz z wydanymi przez niego poprawkami.

Jednakże nieistniejąca wioska Stanhurst nie tylko nie zniknęła z druku, lecz nawet się rozrosła i – jak się okazało – powiększyła o sąsiadującą osadę nazwaną Adam Vale, mieszczącą się na peryferiach Colnbroock. Wiadomo z ówczesnych publikacji, iż kapitan John darzył ten fragment mapy szczególnym zainteresowaniem. spędzając całe tygodnie na terenie Windsoru, gdzie w grudniu 1842 zmarł na zapalenie płuc.

 

2.

Po śmierci kapitana Johna, jego 22-letni syn Charles zmuszony był przejąć pałeczkę po ojcu, nadzorując nowe poprawki oraz pierwszy elektrotypowy druk mapy obszaru 2000. Pierwsza mapa, wydrukowana tą nową techniką, ukazała się w 1849, jednak nie poprawiona, zawierała wszystkie pomyłki z poprzednich. Szkice robocze wskazują na wzrost zainteresowania terenami wokół Windsoru oraz na jednoczesne obniżenie stopnia dokładności w pozostałych częściach mapy Dlatego też wydanie z 1849 różni się nieco od tego z 1833, zwłaszcza w tym miejscu.

Mapa z 1849 w ogóle nie zawiera Colnbrook, w jego miejsce zaś pojawia się Adam Vale o rozmiarach małego miasteczka. Podczas gdy na jednych szkicach roboczych zaznaczono Stanhurst, wraz z katedrą Świętego Antoniego, na innych nieistniejące miejscowości Vale, Minton oraz Holding całkowicie zastąpiły Harmondsworth.

W poprawkach z lat 1851 i 1855 fragment Middlesex jest w ogóle nie do rozpoznania. Nie istniejące wioski, osady i miasteczka wyrastają jak grzyby po deszczu. Zniknęły Stanwell i West Drayton (jeśli chodzi o Stanwell, jedyną pozostałością na kilku szkicach były bagna i duży staw).

Z zachowanych danych wynika, że reszta obszaru mapy została pominięta i skopiowana ze starszych egzemplarzy bądź (jak wykazują pewne źródła) z map Działu Badań.

Ten wyimaginowany obszar wokół Stanhurst intrygował, zdaje się, Charlesa Whitton-Whyte a, który nazywany przez wszystkich samotnikiem, władał już tylko resztkami rodzinnego majątku, wyniszczonego przez kartograficzne zapędy jego dziadka. Charles spędzał większość swego czasu w Windsor, podczas gdy rozliczne posiadłości rodzinne chyliły się ku upadkowi. W 1855, właśnie kiedy nanoszono poprawić, Charles kupił dom na peryferiach Datchett i, jak powiadano, spędzał wiele godzin na wędrówkach po okolicach, które według jego map w ogóle nie istniały.

W 1860 Charles w wieku 40 lat poznał i poślubił 20 lat od siebie młodszą Jane Breakhouse z Windsoru, z którą przez kolejne 20 lat próbował spłodzić dzieci.

 

3.

Wiele kontrowersji otacza tak zwaną czarną mapę, poprawkę z 1863. Nie zachowały się na jej temat żadne notatki ani szkice, jednak dzięki ówczesnym zapiskom możliwa jest rekonstrukcja dziejów jej powstania.

W wydaniu elektrotypowym nie ma Windsoru, podobnie jak Staines, Uxbridge i Brentford. Na tereny te wpisano księstwo Ernshire, pokryte miastami, wioskami, osadami, drogami, strumieniami oraz linią kolejową do Paddington. Koryto Tamizy natomiast bez zmian zajmuje południowo-wschodni kraniec Ernshire, podobnie jak pozostałe istniejące zbiorniki wodne i inne formacje terenowe.

„Jeśli pan Whyte uważa sporządzenie owej mapy za jakiś dowcip, to proszę go zapewnić, że mieszkańcy naszej uroczej społeczności za takowy go nie uważają” napisał pewien zirytowany mieszkaniec Stanwell w liście do „Timesa”, datowanym 22 sierpnia 1863. Jest oczywiste, że pozostali podzielali irytację korespondenta, ponieważ 12 listopada 1890 „czarna mapa”, jako jedyna w historii Wielkiej Brytanii, została zakazana przez parlament. „Dla dobra narodu” napisał pewien minister do Whitton-Whyte’ a pod koniec owego miesiąca. Odpowiedź Whitton-Whyte’ a — niestety — się nie zachowała.

 

4.

Ostateczna poprawka do mapy obszaru 2000, „Mapa Pokoleń”, została opublikowana 7 lipca 1890, w dniu narodzin syna Charlesa. Jego żona żyła zaledwie na tyle długo, ażeby ujrzeć jeszcze swoje dziecko i nadać mu imię Edwin.

Wydrukowano dwa egzemplarze „Mapy Pokoleń”, z których przetrwał tylko jeden.

Na jej podstawie możemy zaobserwować rozkwit owej szczególnej obsesji Whitton-Whyte’ a. Księstwo Ernshire rosło w siłę i jeśli nie było to widoczne, to na pewno zauważał to Charles. Stolica księstwa, Stanhurst, była tętniącym życiem miastem wielkości mniej więcej dzisiejszego Loughborough. Linie kolejowe biegły we wszystkie strony świata, istniała też pokaźna sieć dróg, koszary w Anselmdale, gospodarstwa rolne, kościoły, urzędy pocztowe oraz wszystkie przybytki, jakie powinny znajdować się w przyzwoitym księstwie, nie wyłączając dworu w Eveshalt.

Publikacja „Mapy Pokoleń”, jak również jej prezentacja w galerii w Islington, wywołały prawdziwą lawinę dowcipów. Przez całe lato 1822 gazety i instytucje publiczne były bombardowane korespondencją z miast księstwa Ernshire. „Times” otrzymywał listy od mieszkańców Stanhurst i Eveshalt. Do pałacu Buckingham dotarło nawet zaproszenie na inspekcję garnizonu w Eveshalt. Podobno również pod adres rezydencji arcybiskupa Canterbury przyszła pocztówka – widniała na niej katedra Świętego Antoniego w Stanhurst – z prośbą o wizytę duszpasterską. Również w Margate pewna kobieta utrzymywała, iż prowadzi korespondencję z młodym człowiekiem o imieniu Dickon de la Hunty, zamieszkałym w Adam Vale. Wśród całego zamieszania, które spowodowało wyrzucenie z pracy pewnego zarządcy, proces innego o defraudację oraz przymusowy pobyt trzeciego w sanatorium, Południowo-Zachodnie Towarzystwo Kolejowe wypuściło serię plakatów reklamowych, zachęcających do jednodniowych wycieczek do „historycznego” miasta Stanhurst.

W sierpniu 1890 specjalną ustawą parlamentu zabroniono po wsze czasy członkom rodziny Whitton-Whyte publikowania map. Rozważano nawet uwięzienie Charlesa, tudzież ukaranie go grzywną, jednak oba te projekty odrzucono ze względu na słabe zdrowie głowy rodziny oraz opłakany stan jej finansów.

Ostatecznie jednak jakakolwiek kara okazała się niepotrzebna, ponieważ w następnym roku Charles opuścił swój mały domek w Datchett (upierał się przy pozostaniu w nim, chociaż Datchett nie istniało na jego mapie). Zamknął drzwi frontowe, oddał niemowlę pod opiekę siostrze swojej żony, pani Margaret Allen, i odszedł w nieznane. „Nie wykazywał żadnych objawów choroby” – pisała w liście do swojego kuzyna pani Allen. – „Głowę trzymał podniesioną, a odchodząc ode mnie i Edwina z wigorem wymachiwał laską. Wydawało mi się, że znów odzyskał młodość”. Nigdy więcej nie widziano już Charlesa.

 

5.

Edwin Whitton-Whyte przyjął panieńskie nazwisko swojej matki, Breakhouse i wychowując się u ciotki, nie okazywał najmniejszego zainteresowania kartografią. Pomimo pamięci o niepoczytalności ojca przyjęto go do Eton, później wstąpił na uniwersytet w Oxfordzie, gdzie studiował łacinę. W 1914 zaciągnął się do wojska i został wysłany na Zachodni Front, gdzie zdobył odznaczenia i awansował do rangi kapitana.

Edwin prowadził drobiazgowe dzienniki, było to, być może, swego rodzaju skłonnością do utrwalania wizerunków otoczenia, odziedziczoną po przodkach, ale raz jeden tylko wspomniał o swoim ojcu oraz Badaniach Alternatywnych. „Mój ojciec wierzył — pisał — podobnie jak mój dziad i pradziad, że odkrył nieistniejące księstwo, obszar zapomniany nawet przez jego mieszkańców. Mój dziad pisze o mapach posiadających moc urzeczywistniania odwzorowanych na nich terenów i teoretyzuje, że jeśli dla pewnego wymyślonego obszaru sporządzona zostanie bardzo dokładna mapa, wymaże ona istniejący, naturalny krajobraz, podobnie jak mokra szmata-wyciera kredę z tablicy”.

Mój pradziad natomiast pisał, że krajobrazy leżą jeden na drugim na podobieństwo stronic w książce i potrzeba jedynie odpowiedniej mapy, aby dany obraz stał się rzeczywisty.

Z sobie tylko wiadomych powodów moja rodzina strawiła ponad sto lat, dochodząc prawdy poprzez szczegółową dokumentację rozwoju księstwa Ernshire, które najwyraźniej nigdy nie istniało w rzeczywistości.

Jednak dzisiaj, o dziwo, mój ordynans doręczył mi list, rzekomo od mojego ojca. O ile jeszcze żyje, powinien mieć teraz prawie sto lat, jednak choć nie zachował się w mej pamięci jego obraz, rozpoznaję jego charakter pisma ze starych listów, które pisał do drukarzy (z reguły terroryzując ich, aby wydrukowali mapę krajobrazu-widma, który wydawał mu się równie rzeczywisty, jak mnie te zasieki i błoto).

W swoim liście życzył mi wszystkiego najlepszego i powiedział, że jest ze mnie dumny, chociaż nie wiem, skąd mógłby dowiedzieć się czegokolwiek o moim życiu, chyba, że ciotka Peggy utrzymuje z nim kontakt. Powiada, że mieszka w Ernshire. Błaga, bym go odwiedził i daje mi nawet dokładne instrukcje, jak tam dotrzeć. Mówi, że czasami ogłaszają pociąg ósma siedemnaście z Paddingdton do Stanhurst i że wśród pracowników Południowo-Zachodniej Kompanii Kolejowej na rejon Windsor ma «zaufanego człowieka», który zapewni mi bezpieczny dojazd do miejsca, które w ogóle nie istnieje.

To szaleństwo. Bez wątpienia jest to jakiś dowcip. Poinstruowałem moich radców prawnych, Selhursta, Barley’a i Cainfortha, aby wyśledzili i oskarżyli autora tego okropnego listu. Podejrzewam jednego z pracowników mojego ojca, chociaż dowiedziałem się również, że podczas owego skandalicznego lata moich narodzin, odbył się proces, częściowo spowodowany histerią wywołaną mapami mojego ojca, pewnego pracownika Kolei Południowo-Zachodniej, którego w związku z powyższym kazałem panu Barley’owi niezwłocznie odnaleźć”.

 

6.

Edwin Breakhouse zginął, prowadząc swoich ludzi na Somme Wiele z jego rzeczy osobistych nie dotarło do ciotki w Anglii List od ojca, o którym wspomniał w dzienniku, nie znajdował się pośród rzeczy dostarczonych ciotce, a wszystkie dowody kontaktu z doradcami uległy zniszczeniu podczas pożaru biur Selhursta, Barley’a i Cainfortha w kwietniu 1918, którzy na krótko przedtem, bo w marcu, zginęli w katastrofie kolejowej.

 

7.

Zachowała się jednak dość interesująca wzmianka. W 1926, dziewięćdziesięcioczteroletnią Margaret Allen odwiedził młody człowiek, utrzymujący, że jest jej siostrzeńcem.

Siostra Ruth, prowadząca dom opieki, w którym swe ostatnie lata spędziła pani Allen, napisała, że starsza pani była nadzwyczaj podekscytowana owym spotkaniem. Siostra Ruth przypomniała sobie również, że ten młody człowiek, zwący się Stephen, mówił z trudnym do określenia wiejskim akcentem i że zostawił pani Allen pewien dokument. Pani Allen zazdrośnie go strzegła, tak więc dopiero po jej śmierci gdy siostra Ruth przeglądała papiery zmarłej, odkryła tajemnicę, określając wspomniany dokument jako mapę.

Niestety, siostra Ruth nie opisała owej mapy, jednak zapamiętała pewien szczegół. Powiedziała, iż w prawym dolnym rogu był napis, który głosił: Whitton-Whyte i Synowie, Kartografia, Stanhurst.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *